wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział 4

9 października, Sobota.
Minął tydzień odkąd zapoznałam się z Dominikiem. To naprawdę uroczy chłopak. Jest inni niż Ci wszyscy z mojej szkoły, którzy patrzą tylko na wielkość Twojej dupy.. Jest bardzo sympatyczny, otwarty na różne tematy. Spokojnie mogę go nazwać moim dobrym kolegą.
Cóż pora by się trochę ogarnąć. Ruszyłam w stronę łazienki. Zdjęłam ubrania i weszłam do wanny która powoli napełniała się wodą. Dolałam sporo płynu, aby zrobiła się piana. Był o zapachu truskawki, cudowny! Gdy relaksowałam się w wannie usłyszałam, że ktoś wchodzi do domu. Cholera! Zapomniałam zamknąć drzwi. Ale kto to może być tak wcześnie? Jak najszybciej wyszłam z wanny, zarzuciłam ręcznik na moje nagie ciało i zeszłam po cichu schodami na dół. Dostrzegłam sylwetkę kobiety. Podbiegłam do niej i od razu się przytuliłam. Miałam w oczach łzy szczęścia.

-Mama, wróciłaś!
-Niespodzianka! Były miejsca na wcześniejszy samolot więc skorzystałam. Jak Ci się żyło? Idź się ubierz, a ja zrobię herbaty i wszystko mi opowiesz.

Pobiegłam szybko na górę i założyłam pierwsze, lepsze ciuchy. Strasznie się stęskniłam za mamą. Brakowało mi tych jej trosk. Chciałam jej jak najszybciej opowiedzieć o tym co się wydarzyło, lecz postanowiłam uniknąć mojej nie przyjemnej sytuacji ze szkoły.. Nie chcę, aby się martwiła.

-Już jestem. - powiedziałam siadając na krześle naprzeciwko mojej mamy.
-Opowiadaj, wszystko dobrze? Nie stało się nic złego? Przepraszam, że prawie wcale nie dzwoniłam, ale chciałam jak najszybciej skończyć robotę i wrócić do Ciebie.
-Nic się nie stało mamo, rozumiem. A co do tego co się działo tutaj, w Warszawie.. Zerwałam z Danielem. I nie przyjaźnię już się z Klaudią.. Oni są teraz parą..
-Kochanie.. - powiedziała mama wtulając się we mnie.
-Ale mamo, nie przejmuj się! Wszystko dobrze. Poznałam Annę. Jest nowa  w mojej szkole. Nawet chodzi do takiej samej klasy. Bardzo się polubiłyśmy, spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Ostatnio Anna zaprosiła mnie do swojego kuzyna na małą imprezkę. Jest bardzo sympatyczny. Z nim również dobrze mi się rozmawia.
-Cieszę się, że masz kogoś kto pozwoli Ci zapomnieć o nich. Może będę miała kiedyś okazję by ich poznać?
-Jasne, nie ma sprawy! Ucieszą się.
-Dobra curuś, ja teraz lecę do sklepu, bo widzę, że zbyt dobrze to Ty się nie odżywiałaś. Czekaj na mnie.

10 minut po tym jak mama wyszła zauważyłam, że jakiś mężczyzna stoi pod moim domem. Postanowiłam, że wyjdę zapytam czego chce.
-Czekałem na Ciebie. - powiedział wysoki brunet, wyglądał na jakieś 40 lat.
-Jak to czekał pan na mnie?
-Jestem Twoim ojcem. - po tych jego słowach kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć. Miałam w głowie kompletny chaos. Nogi się pode mną uginały. Byłam w totalnym szoku. To nie dzieję się naprawdę. Po tylu latach? To niemożliwe.
_____________________________________________________________

Witajcie kochani. Jak widzicie post nie pojawił się w sobotę, a we wtorek. Po prostu miałam wyrzuty sumienia, że ostatnio nie dodałam posta punktualnie. Jak myślicie czy to naprawdę ojciec Nikoli?  Co się dalej wydarzy? Czytajcie Signposts lead still wrong!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za każdy komentarz.
Pamiętajcie, że Wasze komentarze motywują do dalszego działania.